Przedstawiamy Państwu audiobook książki „Bartolo Longo. Od kapłana szatana do apostoła różańca”. Autor: Marek Woś. Lektor: Jacek Lecznar.
Książka ta pozwala poznać historię życia autora Nowenny Pompejańskiej, niedawno kanonizowanego przez papieża Leona XIV. Życzymy owocnego słuchania!
Cz. 06 – Prawdziwi przyjaciele
Bartolo, wyczerpany postami, ascezą i satanistycznymi obrzędami, wyglądał żałośnie i coraz częściej doświadczał koszmarnych wizji oraz objawów opętania. Jego stan psychiczny zbliżał go do całkowitego upadku. Ocaleniem okazała się modlitwa przyjaciół, zwłaszcza Vincenza Pepe – profesora i gorliwego katolika, który mimo odrazy wobec spirytystycznych praktyk cierpliwie czekał na moment, by dotrzeć do Bartola. Ten w końcu wyznał mu swoje doświadczenia, nocne dręczenia i stan duszy. Vincenzo, zaniepokojony, stanowczo ostrzegł go i wezwał do powrotu do Boga.
Bartolo wahał się, słysząc w sercu sprzeczne głosy – wspomnienie modlitwy różańcowej z matką mieszało się z szyderstwami złego ducha. Przyjaciel nalegał, by spotkał się z dominikaninem, ojcem Albertem. Choć sam pomysł wywołał w Bartolu sprzeciw – dominikanie byli szczególnie znienawidzeni w jego środowisku – ostatecznie zgodził się, by nie zawieść Vincenza. Wychodząc od niego, poczuł ulgę: ktoś znał jego cierpienie i chciał mu pomóc. Po raz pierwszy od dawna zasnął spokojnie, z iskierką nadziei na wyjście z duchowej ciemności.
Cz. 07 – Gdzie grzech, tam i łaska
W połowie XIX wieku Neapol, pogrążony w antyklerykalnej atmosferze, miał jednak wielu świętych i apostołów, którzy swoimi modlitwami i dziełami przygotowywali grunt pod Boże łaski. Bartolo, pogrążony w sekcie i duchowych cierpieniach, trafił pod opiekę takich osób – modlili się za niego m.in. ojciec Albert Radente, ojciec Ludovico z Casorii i świątobliwa Caterina Volpicelli. To właśnie ona, pełna prostoty i duchowej mocy, zachęciła go do szukania pomocy u jezuitów. Spotkanie z jednym z ojców okazało się jednak rozczarowaniem, ponieważ ten zbagatelizował jego problemy. Zniechęcony Bartolo powrócił do seansów, gdzie „spotkał” swego zmarłego ojca. Lecz wkrótce miał sen, w którym ojciec błagał go: „Bartolo, wróć do Boga!”.
Pod wpływem przyjaciela, Vincenza, zgodził się wreszcie na spowiedź u dominikanina, ojca Alberta. Spotkanie nie było łatwe – spowiednik początkowo nie ufał młodemu adwokatowi o spirytystycznej przeszłości. Pierwsze dni spowiedzi nie przyniosły rozgrzeszenia – wymagały długiej terapii, cierpliwego rozplątywania grzechu i odbudowy wiary. Po niemal miesiącu codziennych rozmów, 23 czerwca 1865 roku, w święto Najświętszego Serca Jezusa, Bartolo otrzymał rozgrzeszenie i przyjął Komunię Świętą. Rozpoczął nowy etap życia, całkowicie powierzając się Bożemu planowi.
Cz. 08 – Szukając swojego powołania
Trwająca miesiąc spowiedź i kierownictwo ojca Alberta uratowały Bartola od obłędu i zguby. Pod opieką duchową i dzięki trosce przyjaciela Vincenza zaczął wracać do równowagi: dbał o zdrowie, regularne posiłki, spacery i modlitwę. W nowym środowisku wierzących poznał m.in. siostrę Marię Luisę i ojca Riberę, który na długie lata stał się jego przewodnikiem duchowym. Jako neofita z zapałem głosił wiarę, odciął się od dawnych znajomości i okultyzmu, a wobec byłych przyjaciół publicznie świadczył o wierze.
Z czasem podjął pracę w kancelarii prawnej, zdobywając uznanie i stabilizację zawodową. Wrócił do Latiano, by odzyskać siły, i tam zrodziło się w nim pragnienie założenia rodziny. Zakochał się w w Nicoli Guarnieri, córce bankiera. Po zaręczynach otrzymał nawet posadę i pieniądze na ślub. Jednak jego spowiednicy stanowczo odradzili mu małżeństwo, twierdząc, że Bóg ma wobec niego inne plany. Rozdarty Bartolo zerwał zaręczyny, zwracając pieniądze, co wywołało skandal i rzuciło na niego podejrzenia o oszustwo. Nicola nigdy nie wyszła za mąż. Bartolo zaś, choć nie znał jeszcze swej misji, utwierdził się w przekonaniu, że jego droga ma polegać na całkowitym oddaniu się Bogu.
Cz. 09 – Wielka misja do spełnienia
Po zerwaniu zaręczyn Bartolo pogłębiał formację duchową pod okiem ojców Alberta i Ribery. Zimą wrócił do rodzinnego miasta Latiano, aby podreperować zdrowie, lecz ojciec Radente przestrzegał go przed popadnięciem w duchową stagnację. Bartolo cieszył się uznaniem jako prawnik i obywatel, lecz czuł, że Bóg ma wobec niego większe oczekiwania. Latem 1868 r. wrócił do Neapolu, gdzie znów zetknął się z Cateriną Volpicelli i wspólnotą szerzącą nabożeństwo do Serca Jezusowego i różańca. Choć rozważał życie zakonne, ojciec Ribera wskazał mu inną drogę – czasowe śluby czystości do czasu, aż Bóg objawi mu jego misję.
Kluczowe stało się spotkanie z ojcem Ludwikiem z Casorii, franciszkaninem znanym z dzieł miłosierdzia: szkół, domów dziecka, pomocy chorym i biednym. Jego nauka – najpierw pomagać ciału, by potem otworzyć drogę do nawrócenia – głęboko wpłynęła na Bartola. Związał się z nim jako uczeń i współpracownik, pomagając chorym, modląc się z nimi i ucząc się od nich ufności w cierpieniu. Ta posługa, trwająca od 1868 do 1870 roku, była dla Bartola szkołą miłości bliźniego i przygotowaniem do nowej misji, którą Opatrzność wyznaczyła mu na kolejne lata.
Cz. 10 – Boży plan
Bartolo, choć był ceniony jako prawnik, zastanawiał się, czy na pewno ma być adwokatem przez całe życie. W sercu nosił pytanie o wolę Boga – czy może ma wybrać kapłaństwo, a może stan zakonny? Ojciec Ribera niezmiennie odradzał mu decyzję w tym kierunku, wskazując na inną, nieodkrytą jeszcze misję. Bartolo pogłębiał życie duchowe, składając ślub czystości i oddając Bogu całe swoje serce. 7 października 1871 roku wstąpił do Trzeciego Zakonu Dominikańskiego, przyjmując imię Brat Różaniec.
W obliczu nasilonego antyklerykalizmu zapragnął walczyć słowem i czynem. Rozpoczął naukę literacką i filozoficzną, kształcąc styl i pogłębiając myśl pod okiem wybitnych nauczycieli. Jednocześnie rozwijał więzi ze wspólnotą Cateriny Volpicelli i Marianny de Fusco, która z Cateriną angażowała się w dzieła miłosierdzia. Bartolo trwał w gorliwej modlitwie, lecz choroba żołądka, będąca skutkiem praktyk spirytystycznych, przykuła go do łóżka. Zaniedbanego i wycieńczonego uratowały oddane przyjaciółki, Marianna i Caterina, które pierwsze dostrzegły jego stan i pospieszyły z pomocą.