Chciałam się podzielić świadectwem jak Maryja pomogła mi po odmówieniu nowenny pompejańskiej. To świadectwo jest o nowennie pompejańskiej, ale nie mogę zliczyć otrzymanej pomocy od świętych za wstawiennictwem których też się modliłam i zaświadczam o ich istnieniu. Także modlitwa do Matki Boskiej Rozwiązującej Węzły działała jak most przez który Maryja prowadzi.
Przez pewne zdarzenia moja osoba była na ustach wielu ludzi przez bardzo długi czas (może nawet kilka lat?). Byłam tego nieświadoma, że coś takiego się dzieje i to jeszcze na tak dużą skalę za moimi plecami. Teraz rozumiem pewne zachowania ludzi tzn. dobre zachowania ale i te złe dla mnie wtedy niezrozumiałe. Odsunęłam się od tych ludzi, robiłam swoje, ale oni mnie za to karali.
Sytuacja utrzymywała się bardzo długo lecz ludzie nie chcieli tego zostawić. Czasami było lepiej ale później miesiące tak dołujące ze dostawałam depresji ze mnie tak traktują, że takie coś w ogóle się wydarzyło a wszyscy patrzą na mnie przez pryzmat tego wszystkiego. Czasami modliłam się z inicjatywą modlitewną, która głosi Słowo Boże w internecie, organizuje codzienne modlitwy np. różaniec na żywo z możliwością jego retransmisji.
Przyznam że modlitwa na różańcu działała cuda, pomagała przejść przez to wszystko a nawet zmienić coś na lepsze w moim życiu. W apogeum największego komentowania tego wszystkiego ludzie z tego internetowego portalu modlitewnego planowali odmawiać nowennę pompejańską za grzeszników, ja postanowiłam zacząć z nimi ale w swojej intencji – odzyskanie dobrego imienia.
Wszystkie części różańca odmawiałam na raz mimo to dobrze spędzałam czas na modlitwie a przecież wiemy jak długiej mimo innych wtedy postanowień. Zaznaczę że nie raz było mi ciężko się zmotywować przy krótszych modlitwach. Kiedy kończyłam część błagalną stał się przełom i ktoś stanowczo stanął w mojej obronie. Przez późniejsze miesiące także mnie z tego wyprowadzano. Dziękuję. Pomogło. Wiem że trzeba iść dalej i pogodzić się z tym co było, choć czasem jest trudno bo w środku powraca to wszystko…