Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

alicja: opieka mateczki pompejańskiej! świadectwo

Alicja: Opieka Mateczki Pompejańskiej! – świadectwo

Jestem w trakcie odmawiania trzeciej nowenny (każda w innej intencji). O nowennie dowiedziałam się od znajomej, ale odkładałam to na później. Aż tyle? Przecież nie umiałam odmówić jednego różańca.. A tu 3 albo 4. To nie dla mnie myślałam. A jednak..

Swoją pierwszą nowennę rozpoczęłam 20 lipca, kiedy wszystko zaczęło się dosłownie walić, a ja wpadałam w coraz większą depresję. Nic mnie nie cieszyło. Psychicznie byłam tam zniszczona, że nie miałam siły się podnieść i walczyć. W środku toczyłam ogromną walkę duchową ze złym, który przez dłuższy czas nie dawał mi spokoju. Przychodziły różne dziwne myśli, niechęć do różańca i modlitwy, ale wytrwałam. Chociaż moje prośby nie zostały spełnione, a na pewno nie w taki sposób jaki ja chciałam (a modliłam się o miłość) – straciłam dwie ważne dla mnie w życiu osoby, które z dnia na dzień przestały się odzywać. Dopiero teraz zauważam, że Bóg wiedział co robi i z każdym dniem jestem mu za to coraz bardziej wdzięczna.

Przeczytaj

lili: ufajcie i wierzcie!!!!

Lili: Ufajcie i wierzcie!!!!

Kochani to juz moje drugie swiadectwo na tej stronie. Pierwsze dodalam po 2 nowennie a dzis koncze wlasnie 5 . Zawsze czytalam tutaj o zlym ktory czesto przeszkadza wam w modlitwie i cieszylam sie, ze ja tak nie mam. Otoz dopadlo i mie w tej piatej nowennie wlasnie. Pozostalym 4 rem towarzyszyla taka lekkosc latwosc koncentracji i uczucie bliskosci z Maryja. W tej piatej niestety juz tak nie bylo. Mysli krazyly Bog raczy wiedziec gdzie i czesto mialam wrazenie, ze tak tylko „odklepuje” te rozance. Ale nie poddalam sie.

Przeczytaj

magda: walczcie, bo warto!

Magda: Walczcie, bo warto!

Chciałam podzielić się swoim świadectwem i prosić Was o opinię. Dziękuję wszystkim za piękne świadectwa, zawsze dodają mi siły. Moja intencja jest błaha i banalna, chodzi mi oczywiście o miłość. Odkąd zaczęłam ją odmawiać zalał mnie ogrom niepowodzeń, oblane egzaminy, problemy w pracy, w relacjach z bliskimi, ze zdrowiem, samopoczuciem, wycieńczający bezsens życia i osamotnienie, płaczliwość, obojętność, brak wsparcia rodziców, którzy jeszcze dodatkowo dodają mi cierpień swoim zachowaniem; w ostatnich dniach nowenny brak nadziei i ogromny ból.

Przeczytaj

bibi: wiele łask i prawdziwa pomoc duchowa od maryi

Bibi: Wiele łask i prawdziwa pomoc duchowa od Maryi

Moje świadectwo może, jak myślę, dać wielu osobom nadzieję Wybaczcie, że nie podaję prawdziwego imienia, jednak chciałabym napisać o szczegółach z mojego życia, a nie pozwolić na to, by mnie ktoś zidentyfikował.

Pierwszą nowennę zaczęłam zmawiać w czerwcu. Intencja była ogólna – o uzdrowienie mojego życia osobistego; szczerze mówiąc nie wiedziałam, od czego zacząć prośby do NMP – to był czas, kiedy czułam, że naprawdę większość rzeczy się u mnie „posypała” i nie widać było tendencji do zmian na lepsze: kilka nieudanych związków, po ostatnim z nich paroletnia samotność i brak ufności do ludzi, zwłaszcza do mężczyzn (notabene zawsze trafiałam na tych zupełnie nieodpowiednich dla mnie); poronienie dziecka, którego się spodziewałam z ostatnim partnerem; niepoukładana sytuacja z rodziną – właściwie stały wzorzec konfliktów + ciągłe traktowanie mnie przez nich jak dziecko, które „trzeba” kontrolować i rozliczać z tego, co robi (mimo że mam ponad 30 lat i mieszkam/pracuję samodzielnie); odwracanie się ode mnie kolejnych znajomych od pewnego czasu – niektórzy bez żadnej wyraźnej przyczyny, nawet bez wyjaśnienia; stany depresyjne i lękowe; przewlekła choroba; a do tego jeszcze pozostałości z czasów, kiedy jako młody dzieciak uwikłałam się w okultyzm (powtarzające się koszmarne sny, wrażenie „obecności” jakichś duchów, dni, w które widziałam świat jako jeden wielki osaczający mnie koszmar, a ludzi jako gardzących mną i wyszydzających mnie wrogów itp.). Dlatego wybrałam intencję bardzo ogólną, całościową na początek.

Przeczytaj

wiola: tak jakby maryja sama pomagała mi w tej modlitwie, jakbym miała ją odmówić. kochana!

Wiola: Tak jakby Maryja sama pomagała mi w tej modlitwie, jakbym miała ją odmówić. Kochana!

Szczęść Boże! Właśnie jestem w trakcie trzeciej nowenny (właściwe czwartej, ale nie udało mi się jednej skończyć). Piszę, by zostawić tu Świadectwo cudownego działania Matki Bożej, którą pokochałam dzięki tej nowennie. Miła stała się mi też modlitwa różańcowa.

Pierwsza nowenna była za mojego męża i jego uzdrowienie z choroby. Znienacka zachorował na małopłytkowość immunologiczną. Miał bezpośrednie zagrożenie życia przy liczbie płytek 4000 (norma od 150.000). Płytki są odpowiedzialne za krzepliwość krwi i naprawy urazów. U mojego meża mogło dojść do wylewu/wylewów do tkanek, w tym do narządów (także mózgu – najgorsze). Jak tylko maż zrobił badania krwi, od razu został skierowany do szpitala. A ja chwyciłam za nowennę… to była bardzo trudna nowenna, pełna wyrzeczeń, kuszenia, bluźnierczych myśli, które mnie nachodziły. I chyba tylko miłość do męza mnie utrzymała w tym postanowieniu.

Przeczytaj

dominika: bardzo głęboko wierzę, że bóg wysłucha mojego wołania

Dominika: bardzo głęboko wierzę, że Bóg wysłucha mojego wołania

Moja pierwsza nowenn dobiega końca. Modlę się i błagam o nawrócenie i wytrwanie w powołaniu. Wczoraj, po przeczytaniu o tym jak zły nawiedza nocą niektórych modlących się poprosiłam Matkę Bożą o znak, czy będę wysłuchana. Była to taka chwilka mojego zwątpienia, bo bardzo głęboko wierzę, że Bóg wysłucha mojego wołania, bo nie ustąpię, bo będę jak ta ewangeliczna wdowa, która męczyła sędziego o opiekę, bo obiecał, że ci, którzy proszą –otrzymają.

Przeczytaj