Witam wszystkich czytających moje świadectwo. O nowennie pompejańskiej dowiedziałem się przypadkiem, któregoś zimowego wieczora 2023 roku, kiedy usypiając syna przewijałem Fb. W pewnym momencie wyświetlił mi się artykuł o znanym polskim piosenkarzu, który w wywiadzie opowiadał jak jego życie zmienia się po odmawianiu nowenny.
Przeczytałem artykuł i odszukałem tą modlitwę, aby zobaczyć na czym ona polega. Następnie sobie pomyślałem, że zacznę i ja prosić Matkę najświętszą o pomoc. Wtedy moja sytuacja wyglądała nieciekawie. Żona nie pracowała, mieliśmy malutkie dziecko, kredyt do spłaty, który zaciągnęliśmy na wykończenie domu, a moja pensja nie za wysoka pozwalała nam w miarę przetrwać od 1 do 1.
Modlitwę rozpocząłem kilka dni później. Modliłem się wszędzie: podczas jazdy samochodem, w drodze do pracy pociągiem, spacerując po lesie, po polu, wstając wcześnie rano, no ogólnie gdzie tylko miałem możliwość. Z resztą różaniec noszę od tamtej pory cały czas w kieszeni kurtki lub w plecaku, bo chcę mieć go zawsze przy sobie. Swoją pierwszą nowennę odmówiłem w intencji poprawy sytuacji finansowej naszej rodziny. Kilka tygodni po jej zakończeniu mój szef zaproponował mi awans i stanowisko kierownicze w mojej firmie, co oczywiście wiązało się z podwyżką wynagrodzenia ale i z odpowiedzialnymi zadaniami. Byłem zadowolony tym bardziej, gdy słyszałem od współpracowników, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Oni byli bardzo zadowoleni z decyzji dyrektora, co dodatkowo sprawiło mi dużą radość.
3 miesiące później moja żona znalazła pracę, a jednocześnie udało nam się znaleźć miejsce w najlepszym żłobku w okolicy (jakimś cudem zwolniło się 1 miejsce, bo dziewczynka odeszła do przedszkola). Czy to może być przypadek? Ja wiedziałem, że to wszystko dzieje się za sprawą Matki Najświętszej. Dziękowałem jej w myślach za to wszystko.Gdy żona rozpoczęła pracę okazało się, że jej przełożona nie traktuje wszystkich jednakowo. Czepiała się mojej żony, dokuczała głupimi komentarzami, a żona wracała do domu i o wszystkim mi opowiadała załamana.
Pomyślałem od razu, że nie ma na co czekać tylko zwrócić się z tym problemem do Mateczki. Już następnego dnia 5 września zacząłem nowennę w intencji żony, o poprawę jej sytuacji w pracy. Po kilku miesiącach sytuacja się zmieniła. Przełożona mojej żony zmieniła do niej nastawienie, stała się miła, pomocna, normalnie inny człowiek. Żona mi o tym opowiedziała pewnego wieczoru zdumiona co mogło się takiego wydarzyć, że sytuacja odwróciła się całkowicie. Ja leżałem obok niej i z uśmiechem na ustach wpatrywałem się w obraz NMP wiszący na ścianie i po cichutku szepnąłem pod nosem: dziękuję Ci Matulu, żeś mnie wysłuchała.
Dzisiaj nie wyobrażam sobie już życia bez różańca. Odmawiam go codziennie. Gdy kończę jedną nowennę to za chwilę zaczynam kolejną. Bez różańca dzień jest dla mnie taki pusty. Dzięki różańcowi stałem się bardziej spokojny, przestałem się mocno przejmować niektórymi sprawami, bo wiem, że Matka Boża jest przy mnie każdego dnia i nie pozwoli aby coś się stało jej dziecku.
Módlcie się, proście i bądźcie wytrwali, a będzie Wam dane. Matka Najświętsza zgodnie z obietnicą nikogo nie zostawi bez pomocy. Trzeba tylko mocno wierzyć, modlić się, a na pewno wszystko się jakoś poukłada w stosownym czasie.