Pisząc to świadectwo mam ogromne chwile zwątpienia. Odmówiona jedna nowenna która nie została wysłuchana, być może jeszcze przyjdzie na to czas, ale ta która została z wielkim błaganiem, rozpaczą i płaczem odmawiana o zdrowie małego przyjaciela nie została wysłuchana. A tak Matka Boża Pompejańska obiecywała. Nie oczekuję że to magiczne zaklęcie, ale czuję żal, smutek, rozczarowanie… Bóg wszystko może, a jednak nie pomaga nam kiedy tego na prawdę potrzebujemy. Wiara czyni cuda, była ogromna. Ale jednak Matka Boża nie chciała aby mały przyjaciel żył. Przykre. I jak tu dalej wierzyć ? Jak dalej żyć ? Jak dalej modlić się ?
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
0 komentarzy
najnowszy