Nowenne odmawiam od bardzo dawna, najczęściej w za bliskich. Kilka lat temu mój ciężko chory Wuj maił żółtaczkę, osoba po 80 . Umierał w oczach, zanim stwierdzono że to nie tylko żółtaczka ale też rak wątroby i trzustki. Cały czas wierzyłam, że jednak da radę i wyzdrowieje, chociaż ciocia zapewniała mnie , że to koniec, nie dożyje świąt Bożego Narodzenia, które maiły być za 2 tyg. Każdy wie, jak ciężko stracić kogoś w święta.Po tygodniu odmawiania Nowenny, zaczęło się z nim coś dziać, nie zniknął ani rak ani żółtaczka, ale lekarze. którzy chcieli zatrzymać go na święta w szpitalu, bo prawie był nie przytomny nagle stwierdzili , że wyniki poprawiły się na tyle, że nie ma potrzeby by nadal był w szpitalu, przynajmniej w tym okresie. Został wypisany na jakiś czas. Święta spędził razem z rodziną. Niestety po usunięciu raka , stan znowu się pogorszył i już nie walczył , tak jak wtedy , gdy odmawiałam Nowenne, może powinnam była dłużej to robić nie wiem, Wiem, że ogromnie się męczył on i jego rodzina. Myślę, że dostali czas na pożegnanie się i spędzenia Świąt Bożego Narodzenia razem , bez bólu i lęku.
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
0 komentarzy
najnowszy