To była moja 3 ciąża.Staraliśmy się o nią z mężem przez kilka miesięcy i udało się!Jednak radość tłumiła moja choroba…od 10 lat brałam leki na depresję, stany nerwicowe i w momencie podjęcia starań o dziecko musiałam je odstawić. Z początku było nawet w porządku lecz z czasem choroba dawała o sobie znać. W 4 miesiącu było już bardzo źle,przestałam jeść, spać, odczuwałam ogromny strach,lęk,czułam tak strasznie napięcie całego ciała i bóle brzucha,że już myślałam,że stracę to dziecko.musialam stanąć przed najtrudniejszą decyzją w swoim życiu,czy wrócić do leków i ryzykować zdrowie dziecka, czy trwać do końca ciąży w tym stanie…Pod opieką lekarza zaczęłam przyjmować te leki lecz wszystko się jeszcze nasiliło…minął miesiąc zanim zaczęłam odczuwać poprawę,pod namową znajomych zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską w intencji zdrowia dziecka. Strach przed narażeniem go na utratę zdrowia był paraliżujacy.Lecz moje prośby zostały wysłuchane i urodziłam zdrowiutkiego synka!wierzę, że to zasługa Matki Boskiej, za co jej ogromnie dziękuję, a mój syn to żywy dowód, że cuda się zdarzają.
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
0 komentarzy
najnowszy