Różaniec, moje narzędzie do komunikowania się z Matka mam od komunii,jest piękny, paciorki w nim wyglądają jak kryształowe łzy. Leżał gdzieś,zapomniany i zbierał kurz, aż któregoś dnia natknęłam się przypadkowo w internecie na czyjeś świadectwo… i dotarłam do Pompejanki. Nieważne już jaka była moja intencja, wiem,czuję,wierzę,mam pewność,że Matka udzieliła mi pomocy,wsparła jak zawsze,bo kto jeśli nie Ona. Intencja modlitwy była jedna, ale łask otrzymałam znacznie więcej.To jest moje świadectwo,niedoskonałego, słabego człowieka, który poznał od nowa modlitwę różańcową, który uczy się nadal przeżywać historie życia Matki i Syna. Radość,smutek,ból,cierpienie,rozpacz,przebaczenie i miłość,wszystko na jednym „sznurku”.Moja pierwsza Pompejanka otwarła mi serce,umysł i oczy,uzależniła,napełniła tęsknotą,nauczyła mnie swobodnie rozmawiać z Bogiem.Tyle łask otrzymałam.
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
0 komentarzy
najnowszy