Wpisy na temat:
cierpienie

Maryja pomaga we wszystkim. Także w cierpieniu.
Julia: Bóg mnie uzdrowił
Chciałabym się z Wami podzielić moim świadectwem. Bóg zawsze nad nami czuwa i nigdy nas nie pozostawia bez opieki, ale to już tylko od nas zależy czy chcemy Jego pomoc przyjąć, czy wolimy podążać swoimi ścieżkami, żeby i tak na końcu trafić do Boga- tylko bardzo krętą ścieżką i na około. Mam 26 lat. Przeżyłam odrzucenie przez ojca, gwałt, toksyczny i wyniszczający związek, aborcję farmakologiczną wykonaną na mojej córce przez partnera- bez mojej wiedzy a tym bardziej zgody, a teraz tracę słuch. Tak w wielkim skrócie.
Angelika: Spokój serca
Witam, chciałabym dzisiaj podzielić się moim świadectwem. Otóż ok. rok temu po raz pierwszy zaczęłam modlić się nowenną pompejańską w intencji bardzo bliskiej mi osoby. Wcześniej słyszałam już o tej modlitwie ale uważałam, że nie mam na tyle ważnej intencji aby podjąć się tego. Ale potem dostrzegłam, że w życiu mojego przyjaciela dzieją się rzeczy, z którymi on nie potrafi sobie poradzić a widząc każdego dnia jak to go przygniata i przez to staje się całkiem inną osobą postanowiłam zacząć modlić się w jego intencji. To była moja pierwsza nowenna i z perspektywy czasu widzę, że pewnie za bardzo skupiałam się wtedy na samej intencji ale to nie była żadna przeszkoda dla Maryji.
Marta – LIST: Wsparcie w chwilach cierpienia
Odmawiam już 3 nowenne pompejańska od półtora roku moje życie to droga pełna cieni od kiedy zaczęłam odmawiać nowenne czuję opiekę Matki Boskiej nawet w chwilach cierpienia a jest ich wiele, gdy padam juz z rozpaczy i beznadzieji klekajac wieczorem przy luzku do różańca odzyskuje spokój i nim skończę odmawiać czuje się lepiej wstępuje we mnie nowa nadzieja.
Grzegorz: Myślę że pomogłem chociaż jednej duszy
Teraz większe wyzwanie, gdyż będę się modlił w intencji duszy mojego Taty, z którym rozstałem się w złości i gniewie.
Ewa: Pomoc
Od pierwszego dnia odmawiania Nowenny pompejańskiej doznałam ulgi w ogromnym cierpieniu psychicznym.
Patryk: poprzez nieczystość zły stopniowo wchodził w nasz związek
"Jak trwoga to do Boga" - doskonale dziś to rozumiem bo tak też było w moim przypadku. Nie ma chyba człowieka który nie został przez kogoś zraniony. Byłem z kobietą która bardzo kochałem a Ona kochała mnie. Byliśmy ze sobą szczęśliwi, mieszkaliśmy razem, ale poprzez nieczystość zły stopniowo wchodził w nasz związek i wszystko psuł. Zaufanie stawało się coraz mniejsze, a uczucie miłości gasło z dnia na dzień.