Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

Wpisy na temat:

rozwój duchowy

Matka Boża Pompejańska

,,Moją nowennę zakończyłam 28.02. Modliłam się w intencji prywatnej. Czy ją otrzymałam? Niestety na razie nie, ale kto wie? Może kiedyś otrzymam? A może to nie jest moment, w którym jestem na nią gotowa [...]." - posłuchaj całego świadectwa!

Obwiniałam siebie i Boga

,,Tak jak obiecałam najświętszej Matce Bożej, chciałam podzielić się swoim świadectwem. O nowennie pompejańskiej dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, zobaczyłam na portalu społecznościowym świadectwo innej osoby, zaczęłam szukać informacji i postanowiłam zawierzyć Matce Bożej całe swoje życie." - posłuchaj całego świadectwa!

Justyna: Błogosławiony czas rozwoju duchowego

Modlitwa różańcowa podjęta przeze mnie w intencji zdrowia duszy i ciała, z naciskiem na duszę, mężczyzny. Człowieka samotnego, poranionego, pogubionego, tak smutnego, który odszedł, zanim Go poznałam, krzyczącego swoją ciszą o pomoc...chociaż nigdy tego nie powiedział.

Iwona: początek przemiany

Do tej pory odmówiłam już kilka Nowenn Pompejańskich, jednak nie zostały wysłuchane. Wierzę jednak, że każda odmówiona Nowenna niesie ze sobą wiele łask, których możemy po prostu nie dostrzegać. Moja ostatnia odmówiona Nowenna była w intencji poczucia własnej wartości i godności i ta intencja została wysłuchana. Od zawsze od kiedy pamiętam zawsze borykałam się z niskim poczuciem własnej wartości , kto zmaga się z tym samym co ja ten wie o czym mówię. Na początku odmawiania Nowenny był zachwyt i wiara, że Matka Boża na pewno mnie wysłucha, jednak z czasem przyszło zwątpienie, które czasem przeplatało się z nadzieją, i tak na przemian jak jazda kolejką górską , raz nadzieja raz zwątpienie. Jednak w porównaniu z moimi poprzednimi Nowennami zauważałam dziwne uczucie - taką zgodę na wszystko co przyniesie za sobą ta Nowenna.

Ania: moje świadectwo

Jestem w trakcie części dziękczynnej nowenny i mam rzeczywiście już za co dziękować Maryi...Zaczęłam ją w bardzo złej formie psychicznej, desperacji, beznadziei, prawie rozpaczy...Przyczyną mojego stanu był rozpad związku z którym wiązałam duże nadzieje. Poczucie porażki i braku nadziei było tak silne, że z przestrachem myślałam jak pozbieram się po tym rozstaniu. Nauczona doświadczeniem miałam prawo podejrzewać, że będzie to co najmniej kilka bardzo bolesnych miesięcy. Pierwsze 2 tygodnie były rzeczywiście straszne, ból praktycznie odbierał mi zdolność logicznego rozumowania. Cały czas prosiłam Matkę Bożą i jej Syna o zmniejszenie cierpień, nadzieję na przyszłość i bardzo szybko Matka Boża tej pomocy mi udzieliła. Z dnia na dzień właściwie straszny ból ustąpił, pojawiło się zrozumienie, wybaczenie sobie i jemu...Doświadczam również innych łask za wstawiennictwem Maryi, to głównie rozwój duchowy, poczucie opieki i coraz większe zaufanie w Miłość Bożą.

Ania: Obiecałam Maryi świadectwo

Przedwczoraj zakończyłam swoją drugą w życiu Nowennę. Pierwszą skończyłam ponad rok temu i nie wiem czy przyniosła efekty - tamta osoba nadal się nie nawróciła, ale przecież jest wciąż czas, to nie działa jak włącznik światła... Teraz odmawiałam Nowennę w innej niż nawrócenie intencji. Nie wiem czy zostałam wysłuchana. Ale potraktowałam to jak szkołę modlitwy, przetestowałam swoje możliwości - czy faktycznie mogę tyle dziesiątków dziennie odmawiać przy swoich obowiązkach? Z trudem. Muszę raczej Bogu ofiarować wykonywaną pracę. Ale łaski spłynęły i dlatego, oraz głównie dlatego iż ta modlitwa zobowiązuje do szerzenia czci do Matki Bożej oraz szerzeniu nabożeństwa do Różańca - dlatego to świadectwo. Zdarzyło się więc iż odzyskałam kontakt z przyjaciółmi (choć "znajomymi" jest bliższe prawdy, jeśli chodzi o częstość kontaktów, ale przyjacielskie są nasze - rzadkie - relacje); pogłębiła się więź z Bogiem, poukładałam się wewnętrznie trochę bardziej - ale to jeszcze bardzo długa droga. Moje małżeństwo ma się lepiej, dzieci też, w domu jest więcej spokoju i modlitwy, mąż jest bardziej uczynny.